marsja blog

Twój nowy blog

Znowu przyszło mi płakać,
Za to, że chciałam się śmiać.
Tysiąc razy oddawać,
To co trafiło się raz…

Makijaż jak zawsze, by ślady łez zatrzeć,
Niech nie widzą, że płaczę…
Powieki są po to żeby nie patrzeć,
Jak odchodzisz na zawsze…

Znowu muszę udawać,
Uśmiech przemycić na twarz,
Że to nic,
Że to tylko taki stan,
Że ja tak mam…

…NIENAWIDZĘ ŚWIĄT!

mieć psa..

1 komentarz

tak się złożyło, że mama dzisiaj (raczej wczoraj) była na babskim combrze a tata na karczmie piwnej. wrócili do domu każde ze swoim najlepszym przyjacielem (przyjaciółką). przyjaciel taty, po przejściu ze mną na ”ty” (i rzuceniu kilku podtekstów w moim kierunku) chciał zapalić. niestety, nie miał zapalniczki. z jego ust w tym momencie padło zdanie miesiąca:
„-czy jak Bimber* będzie miał wystrysk, to odpali mi papierosa przy okazji?”

*Bimber to mój pies.

zasłyszana tydzień temu.
Pani Irenka wraz z mężem pracowała w jednej z angielskich fabryk na dzienną zmianę. mąż owej pani miał romans z inną panią z nocnej zmiany. pewnej niedzieli wszyscy troje poszli do polskiego kościoła na mszę. cała trójka stała obok siebie. kazanie było na temat wierności, niewierności, zdrady. w pewnym momencie Pani Irenka zwróciła się do kochanki męża (ponieważ dobrze wiedziała, że mąż ją zdradza) i na głos powiedziała:
„-słyszysz, kurwo?!”

Pani Irenka jest moim idolem.

Dagmara 21:26:15
taki talent nie moze sie marnowac!
Ania 21:27:09
oczywiście
Ania 21:27:23
z „mam talent” to sami do nas powinni dzwonić
Dagmara 21:28:39
kurde…. czujesz.. mogłybysmy wygrac taka kase!
Ania 21:29:14
kasa kasą, potem więcej by nam płacili
Ania 21:29:16
ale ta sława
Dagmara 21:29:40
nie wiem jak ty.. ale sadze, ze mogłabym zostac celebrytka ;]
Ania 21:29:57
ja już jestem, tylko nie odkrytą
Dagmara 21:31:48
to sie nie liczy…. to jak obciagnie na fejsbuku…. niby robisz to co chwile a tak naprawde nikt nie miał orgazmu ;]

-ale żona Riedla jeszcze żyje, nie?
-taa, żyje, w naszej pamięci.

Wracam.

1 komentarz

jak córka marnotrawna wracam do wirtualnej rzeczywistości. pożalić się, wypłakać, wypluć i wyrzygać toksyny, które osiedliły się między mózgiem a stopami. za długo było dobrze. a raczej- za długo udawałam, że tak jest. potrzebuję uciec, zapomnieć, wykrzyczeć i paść trupem z braku tchu.
zraniłeś mnie.

No to jeb! i mamy nowy rok. Dam sobie rękę uciąć, że nie będzie wcale nadzwyczajny i przełomowy. Po co się łudzić?
Następną notkę pewnie napiszę po sesji czyli przed wyjazdem na pół roku do Hiszpanii. Co tam mnie czeka? Nie chcę snuć planów i obmyślać strategii pobytu, bo nie ma sensu.
Wiem tylko tyle, że postanowiłam nie pić w tym roku wódki. Ponoć noc sylwestowa się nie liczy. No ok, piłam dzisiaj i jak na złość nic mi nie ma. Jakby było, szyciej znienawidziłabym Finlandie. Szkoda.
I nie ma mi przykro, że nie byłam na żadnym rynku w większym mieście w Polsce. Że nie byłam w górach ani za granicą. Że nie na balu przebierańców ani w dyskotece. Że byłam u znajomych kuzyna w małym towarzystwie. Noc jak co noc. Bawiłam się znakomicie bez ekshibicjonistycznej potrzeby pokazania że wielbią mnie tłumy. Ba! nawet sama, samiuteńka walczyłam o rację w sposobie pisania ‚W OGóLE’ (proszę państwa- to się pisze osobno!) Wygrałam. Co? Satysfakcję, że małolata zna się na czymś.
Czego sobię życzę na nowy rok? Niczego. Tylko chciałabym mieć taką imprezę pożegnalną z prawdziwego zdarzenia. Taką niespodziankową i tylko moją własną.
Dziękuję za uwagę i za wysłuchanie (przeczytanie) pijanej (prawie) Ani.
Dobranoc.

Dzień dobry!

Wiem, że wszyscy tęsknili i płakali po nocach za mną. Z łaski swojej jestem oto w ten jakże radosny i wyczekiwany dzień.

Śniegu ni ma. Podobno ma być później. W grudniu po południu. W kuchni się gotuje (samo się gotuje, samo się posprzątało i samo się wystroiło, baaa). Ale zrobiłam makówki i kawę, więc nie ma źle. Czekajmy na wieczór.

Po złamaniu nadgarstka i pobycie w Hiszpanii (i zakochaniu się w Danim, tzn. zakochałam się później trochę) zaczęłam 2 rok studiowania. Potem było blebleble i już mamy święta. A za dokładnie 42 dni jadę na 5 miesięcy do Hiszpanii znowu. I tak nam czas tutaj leci.

 

Z okazji świąt życzę zdrowia zdrowia i jeszcze raz pieniędzy!

Feliz Navidad! Y prospero año nuevo!Baaaa.

Słaby próg wytrzymałości psychicznej.
Różowa bańka pękła i odsłoniła świat szary jak papier toaletowy.
„Nie możesz tyle płakać”
12h/d, 7 dni w tygodniu.
Nadwrazliwa.
Nie wytrzymuję.
Wszystko jest przereklamowane.


  • RSS