Prawie rok. 9 miesięcy. Gdybym w czasie ostatniego wpisu zaszła w ciążę, już bym bawiła. Heh, żałosne, ciekawe z kim bym miała posiadac dziecko?

  • sierpień- odnowienie kontaktów z panem M. i panem S. piwa piwa, próby, piwa, próby. poznanie pana B., pana U., pana Ł. i pójście na imprezę na działkę. na imprezie poznanie pana Q. spędzenie zdecydowanie najlepszego wieczoru roku 2010. koncert.
  • wrzesień- próby, chlanie, przyjazd Y., impreza u Ł., ciągłe rozmowy z Ł. i U., wódka, piwa, próby, pakowanie się, tęsknota za Q. wyjazd do akademika. nowe studia.
  • październik- nowe życie, nowi ludzie, nowe miasto. co nie zmienia nawyku picia, prób, koncertów, tęsknoty za Q. i wybijaniem go sobie pomału z głowy. odnowienie kontaktów z S. obrona licencjata- picie..
  • listopad- brak Q. na horyzoncie. dojście do wniosku, iż po chuj mi on?! Ł. i U. przestają się odzywac.
  • grudzień- pójście na koncert z mocnym wyjebaniem na Q. olanie totalne i wielka radośc, że mogłam mimo wszystko dobrze się bawic. próby, picie, święta. sylwester w K. u K.
  • styczeń- sesja, pierwszy oblany egzamin w życiu. ferie, picie, koncert, próby. 
  • luty- ferie, nicnierobienie, picie.
  • marzec- picie, nowy semestr, picie, próby, impreza u S. i poznanie S., S. spotkanie Q. w barze B. wszystko wróciło. całe wyjebanie znikło, pękło. fajny wieczór. 2 tyg później żałosne zderzenie z rzeczywistością („a to ty byłaś tutaj ostatnio? nie pamiętam cię”) w tymże barze B. na koncercie. poznanie perskusisty z OYB, ale z racji, że był Q., nie zwracanie uwagi na nic dookoła. poznanie poza tym K., G., A., M. i pewnie kogoś jeszcze. aaaa, spotkanie Ś. po 5 chyba latach:)
  • kwiecień- myślenie o Q., picie, myślenie o Q. myślenie myślenie. kolejne spotkanie w barze B. myślenie o Q. imprezy w G. u S. i w M. o i poznanie pana z baru K. ^^ poznanie G. myśłenie o Q. koncert. lovely Q. super zabawa, poznanie SZ. i pana G. z zespołu P. zakochanie. ale teraz… w kim w końcu?!
niby 9 miesięcy szybko minęło. niby monotonia. niby nic, nuda, to samo. ale kurwa, to był chyba najintensywniejszy okres w moim życiu. przez kilka lat nie poznałam tylu ciekawych osób, facetów. tyle nie piłam. nigdy aż tak się nie zdeprawowałam. albo może…?
Q. Q. Q. Q. Q. Q. Q. Q. Q. Q. Q. Q. Q. Q.