marsja blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2008

Tutaj miała być wesoła notatka. Nawet kilka takich. Ale,
wiesz, u mnie tak zawsze- planuję a później i tak gówno. Gówno będzie gównem,
anyway, więc na jedno wychodzi. A jaka będzie ta konkretnie notatka to się
okaże. (nie potrzeba zbędnych metafor, prawda?)


“Breath it
in and breath it out
and pass it on it’s almost out
We’re so creative and so much more
We’re high above, but on the floor”

Nie wiem jak to się dzieje, że nie potrafię być normalna. Taka
nie że szara, nudna i zwykła. Ale normalna. Racjonalna. Na bieżąco. Trzeźwo myśląca.
Uśmiechnięta. Optymistyczna. Wesoła. Zabawna. Ładna. Inteligentna. Zamiast tego
wszystkiego bujam gdzieś tam w obłokach. Marzę o rzeczach, które mi się nie
przytrafią nawet gdybym miała 10 żyć.

Zamiast normalnie gdzieś wychodzić w weekendy, spędzam czas
oglądając filmy. Na okrągło. Po nocy mi się śnią filmy i aktorzy. Ale ja to
kocham.

Zamiast mieć jakiegoś chłopaka, jak inne normalne osoby, to
ja porównuję. Ale ironią jest fakt, że żaden mi nie pasuje, bo żaden nie jest Nortonem,
Goslingiem, Oldmanem, Balem, Fiennesem czy Gyllenhalem. Dlatego to jest z góry
przesądzone. Lepiej siedzieć w domu i oglądać.

 

“The deeper
you stick it in your vein
The deeper the thoughts there’s no more pain
I’m in heaven, I’m a god
I’m everywhere, I feel so hot”

Lubię spędzać czas ze sobą. To takie łatwiejsze i
przyjemniejsze niż kolejne kłótnie i niedomówienia. Tak, rozmawiam też ze sobą.

Czasem żyję marzeniami. Całkowicie. Nie obchodzi mnie co
Doda ostatnio powiedziała, co z polityką czy kto gdzie i z kim. Czasem przestawiam
swoje myśli na inny poziom. Uciekam gdzieś, gdzie jestem tą „fajną”. Gdzie mnie
lubią i znają. Wiem, że to brzmi jakbym miała góra 10 lat. Chyba jestem ciągle
jeszcze dzieckiem. No chyba raczej. I to wszystko przez te filmy.

Mam takie coś, że mogę myśleć o 20 rzeczach naraz. I opowiadając
coś, robię ciągłe dygresje, coś mi się przypomina. Dlatego nigdy nie umiałam
opowiedzieć mamie o czym był film, bo nie umiała się końca doczekać a brat się
ze mnie śmiał, że ja bym reklamy nawet opowiedzieć nie umiała. Jakie to
przykre. A ostatnio miewam znowu to samo.

Dodatkowo mam sklerozę. Nie pamiętam, że po drodze z
przystanku miałam wejść na pocztę, chociaż w autobusie jeszcze pamiętałam. Zapominam
zrobić rzeczy, o którą mnie ktoś prosi 10 minut wcześniej. To też jest przykre.

Mam znajomych. Głównie dziewczyny teraz aktualnie. Ale widuję
się z nimi ok. 7-8 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu. I to na zajęciach. Przykre
do kwadratu.

Nadal lubię mówić o śmierci. Wystarczająco często jestem
zabijana w snach. A ślady po żyletce się już zabliźniają. Do lata powinno zejść.( “it’s not a habit, it’s
cool I feel alive, if you don’t have it your on the other side”)

 

“It’s over
now, I’m cold, alone
I’m just a person on my own
Nothing means a thing to me
Oh, nothing means a thing to me”

Widzisz, nawet moje słowa i zdania nie trzymają się ładu i
składu. Chcąc coś opisać nie umiem utrzymać tego w jakimś logicznym porządku,
bo tego jest za dużo. Czasem chcąc coś szybko napisać przemieniam literki. Ale sam
chciałeś się czegoś więcej o mnie dowiedzieć. No to masz.

“Free me,
leave me
Watch me as I’m going down
Free me, see me
Look at me I’m falling
And I’m falling…”

 

A teraz pozwól, że pójdę spać, bo jutro postanowiłam zrobić
sobie kanapki na zajęcia. Bo krzyczeli po mnie jak przez 5 dni jadłam głównie
chipsy i pomarańcze. Dobranoc.

 

 

..i chciałabym być niewidzialna..

Pieprzony
czas. ‘Make a stupid remark, kill yourself. You like the movie,
you live. You miss the train, kill yourseIf.
 
Nie rozumiesz- nigdy nie zrozumiesz do
czego może doprowadzić obojętność innych. I życzę ci tej nieświadomości. Ciesz się,
że masz przyjaciół i znajomych na których ZAWSZE możesz liczyć. Że masz komu
oddać swe serce, że możesz. Nawet jeśli czasem to wszystko pluje jadem. Popluje,
przestanie. (wierz mi, że niektórzy woleliby czuć trochę tego jadu na skórze,
niż zdrapywać suchy naskórek).

I, cholera jasna, nie mów mi, że nie wolno się ciąć. Nie mów,
że zachowuję się jak dziecko. Że nie wypada dziewczynie pić. Że jestem leniem. Że
wredna, że mam głupie myśli, że wątpiąc w moją urodę jestem głupia. Że to całe
dołowanie się jest jakimś chorym absurdem.

Nie mów mi. A jeśli już naprawdę chcesz- to najpierw poczuj
to co ja. Poczuj taką pierdolną izolację od reszty świata, od rzeczywistości. Poczuj
ten ból, którego żaden środek przeciwbólowy nie zwalczy. Poczuj zmęczenie po
bezsennej nocy. Poczuj to kołaczące serce po kolejnym koszmarze, kiedy w końcu
uda mi się zasnąć. Brak ochoty każdego kolejnego poranka do wstawania z łóżka. Poczuj
obojętność. Poczuj tą ochotę znalezienia się po drugiej stronie. I jak wtedy wszystko
pulsuje jakby miało wybuchnąć. Poczuj to mrowienie w rękach i swędzenie. I dopiero
wtedy mów mi, że życie jest zajebiste.

 

Ktoś miał mnie zabrać do kina. Ktoś miał mi pożyczyć książkę.
Ktoś miał przyjść na kawę. Z kimś miałam iść na piwo. Ktoś miał mnie zaprosić na
mecz. Ktoś miał mnie zabrać do domku w górach. A ktoś miał ze mną zjeść domowej
roboty kebaba.

Ktoś kiedyś był. I znikł. Kto to był?


  • RSS