Wróciłam.
Hura!!
Brrrrawoooo!
(Cytując Czesia)
(Bo kogo to..)
Jednak się nie roztrzaskaliśmy samolotem w drodze powrotnej. Ale gdyby ode mnie to zależało, to już od jakichś 2ch lat by mnie tu nie było.
Co u mnie.. Hmm (tak jakby ktoś się zainteresował)…
Tak, zdałam maturę. Ach, dziękuję, dziękuję, też się cieszę.
Nie, nie dostałam się. Trudno, cóż zrobić.
Nie wiem, cholera, czy pójdę gdziekolwiek. A może moim celem w życiu jest opierdalanie się?!
x100
Może jestem pieprzonym tchórzem, bo nie umiem tego powiedzieć wprost. Nikt nie jest ideałem. Olu, przepraszam. Wiem, że byłam ciężka we współżyciu, ale mam nadzieję, że rozumiesz. To było długo i non stop. 2 miesiące 24h/d. Zresztą i tak tego pewnie nie czytasz. Masz swoich znajomych i przyjaciół. Głupia jestem..
Myślałam, że nigdy tego nie powiem ani o tym nie pomyślę, ale chciałabym wrócić do szkoły. Czytałam stare archiwa (z gg, z bloga Oli i mojego). Fajnie tam było. Te wycieczki, wygłupy no i inne. Miłostki większe i mniejsze, które wtedy nieodwzajemnione były tragediami. A teraz tak naprawdę każdy ma swoje sprawy. I, co się mnie tyczy, bardziej lub mniej ma mnie w dupie. Ot co.
Tak, mam doła. I to wielkiego. Kiedyś czułam się potrzebna i jakoś tak inaczej było. A teraz pusto. Nikogo.
Aha. Dzięki za wszystkie życzenia urodzinowe. Szczególnie te, których nie było..
Chyba się potne, kurbon.. Czegoś mi w tej układance brakuje.