Trochę teorii:
„-Nie potrafisz zaakceptować swojej „złej strony”. Wydaje ci się, że musisz być idealna, żebyś mogła żyć wśród rodziny. Zawsze byłaś stawiana jako wzór. Gdy się złościsz, masz wyrzuty sumienia, uważasz, że jesteś złym człowiekiem. Czujesz się jakbyś kogoś zabiła i zrobiła coś strasznego. I te wyrzuty sumienia jeszcze bardziej potęgują napady złosci.”
Trochę praktyki:
Za każdym razem, za każdym cholernym kolejnym razem wiem, że jestem nienzawidzona. I to nie jest jakieś widzi-mi-się. To się czuje, słyszy i widzi. Gdy znowu powiem coś nie tak, krzyknę, albo chociaż powiem podniesionym głosem jedno słowo, jestem traktowana jak zbrodniarz. I za każdym kolejnym razem chcę zniknąć. Wypraować. Powiesić się. Podciąć żyły. Przedawkować. Wpaść pod samochód. Banalnie i standardowo. To mi właśnie jest.
A ty się nie odzywasz..