marsja blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2007

Did it matter, then, she asked herself, walking toward Bond Street. Did it matter that she must inevitably cease, completely. All this must go on without her. Did she resent it? Or did it not become consoling to believe that death ended absolutely? It is possible to die. It is possible to die.
Tylko pustka..
Próżność, zepsucie i lenistwo- tyle się nauczyłam przez 19 prawie lat. W głowie mam szybki przelicznik materialny, w oczach maszynkę do interesowności i sru! Świat chce podbijać, głupia.
Się nigdy nie zakocham.
„Po co budować dom,
W którym nie zamieszka miłość,
Po co przysięgi składać wciąż,
Skoro nie można ich dotrzymać?”

Szafa mi włazi na głowę. Niebo mnie popycha. A ziemia mi podstawia nogi. Każdy smak i zapach chce, żebym go znienawidziła. Wspomnienia się oddalają. Już im się znudziło mnie pocieszać.
Miałeś być. Tu i teraz. Jesteś gdzieś-tam, kiedyś-tam. To nic. Wytrzymam. Bo nikim specjalnym nie byłeś nigdy w stosunku do mnie. Już nie płaczę, gdy wracam w myślach. Nie, już nie.
Kazano mi się uczyć. Nie umiem. Potem będę żałować- standardowo, jak zwykle.
Chcę być śmieszna. Sprawiać, żeby ludzie się ze mnie śmiali. Ale nie z moich nieporadnych upadków, tylko z moich chęci. Tak, rozśmieszać.
Piję sok bananowy. Na okrągło. Jem czekoladę, słodycze, słodycze, słodycze. Nic ponad to. Odechciało mi się jadać jak inni jakiś miesiąc temu. Trochę to boli, ale poradzę sobie. Muszę być silna sama w sobie, bo nikt nie pomoże.
Idę, może kiedyś ktoś mnie zrozumie. Albo- lepiej- sama siebie zrozumiem.
(maybe that’s a lie).


  • RSS