marsja blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2006

Żenujące. To nie był taki happy end. To było obsceniczne i śmieszne, po prostu. Miałeś być.. itepe. Czas się zbuntować. Więc: pierdol się.

Siedzę sobie w tej szafie. W końcu posprzątałam. Siedzę i przez szparę w dzrzwiach patrzę. Na świat, na ludzi, na rush, na rat race. Czasem wychodzę, spełnić potrzeby ludzkie, materialne. Ale whatever happens, siedzę i patrzę. Bo gdy wyjdę, zaczynam być mad&nervous. Wtedy „calm down, breath in…breath out…breath in…breath out”. Liczę do milioona milionów, by sie uspokoić. That’s all.

Jestem jak dziecko. That’s showbiz, kid!
Koty się rozchodzą…

Spać mi się chce. Nie tylko niewyspaniem spowodowanym wczesnymi pobudkami i późnym kładzeniem się. Spać mi się chce życiem. Ileż można „Lalkę” czytać?! Ile razy mnożyć, dzielić, dodawać, odejmować, kombinować, zapamiętywać, uśmiechać się, udawać, tańczyć i śmiać się?! Dobrze, że Zajączek, że kolorowe jajka i wędzona szynka. A wtedy sen. (że tak sobie pozwolę.) I witaj wiosno!
A matura śmieszna jest. Bo za rok. Ale nie wiem czy zrobię co chcę. Nie co muszę. Na co pozwala etykieta. Choć się krzywią. (nie, to oczywiste. chcą żebyś poszła dalej. żebyś zrobiła coś głupiego i kobiecego, a ty to właśnie robisz.) Damn.
Czasami bardziej troszczymy się o obcych niż o bliskich. Bardziej się nimi interesujemy i przejmujemy. Czemu tak jest? Czy nie łatwiej nam wygadać się komuś obcemu, kto nam nigdy nie powie przykrej prawdy w oczy? Może. (nie będę płakać, nie pozwolę sobie na płacz.)

„I was never faithful and I was never one to trust”

  • RSS