marsja blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2005

I po lekarzu. Czy lepiej? Nie wiem, bo nie odczułam jeszcze skutków działania tabletek uspokajających. Psikam z katarem i kaszlę. Półpasiec zdrowieje.
Dzisiaj widziałam GO. Od maja bodajże. Akurat byłam spocona, czerwona i biegałam za piłką- no lepszej sytuacji sobie wyobrazić nie szło:|
Wycieczka klasowa fajną była. Masa zdjęć pozostanie;)
Wymiana Niemców również. Prócz mojego ‚Hoelwarta’ czy jakoś tak. No cóż… ja nie umiem sie godzine malować… Przykro mi:(
To tyle.
A! W sobote idę na urodziny do Sylwii;) Kochana, szykuj tą muzyke, szykuj:P

Fajna notka, co nie? Śmieszna i wogóle… eh.

„Nie zawiodła nigdy mnie
przyjaciółka ma- nerwica…”

Czy ja przespałam kawałek życia? Czy może to wszystko wyszło znienacka?! NAGLE się coś zepsuło? A może to moja wina? Hmm…

Anyway jutro idę w końcu do lekarza. I się boję…;-(

„Nie skarżę się, nie skarżę się
Myślę, że akceptuję
To drżenie rąk, to drżenie rąk
I serca kołatanie…”

Potrzeba akceptacji uwalnia dziwne instynkty przynależności do grupy. Aby na chwilę się śmiać, aby na chwilę czuć się potrzebna, można zrobić wiele. Urodziny były. Fajnie było. Ale mnie jakby nie było. Tak jakoś zauważyłam. Bo nikt nie zauważył wczoraj łez. Nikt. Bo nikt nie chciał. Niepotrzebnie.
Uwielbiana tylko przez te pająki- jakby nie wiedziały, że się ich panicznie boję.
Piękny sen pijaka. To jest mój sen- ten sen zawstydza mnie… Znowu tęskno mi do niego, Panie. Ale niedługo.

Głupie głupoty. Masło maślane. Ech. Życiowe życie. W czwartkowy czwartek przyjadą niemieccy Niemce. No to będzie końcowy koniec.

Więc teraz mi jedno, cokolwiek kto powie,
i prawie mi uśmiech to samo, co ból,
bo, jak cię pogrzebią, to właśnie na zdrowie,
a jak cię zapomną, to jakbyś był król!

Dzisiaj wieczór. Ognisko szkolne- wielkie słowo. Dobrze, że byłam. Bo zrozumiałam kilka rzeczy. Chociaż mi szumi w głowie. Było głośno, lecz pięknie. Znowu jedna osoba została poinformowana o moim sekrecie. „Jak chcesz, to wskocze w to ognisko. Musisz zrozumieć, że komuś zależy na tobie- to usłyszałam i było mi wesoło i smutno jednocześnie. Nie, nie płakałam, nie pozwoliłaś mi… Dziękuję:* (chyba wiesz, że to TY:))

„Ciagle jeszcze istnieją wśród nas anioły. Nie mają wprawdzie żadnych skrzydeł, lecz ich serce jest bezpiecznym portem dla wszystkich, którzy są w potrzebie. Wyciągają ręce i proponują swoją przyjaźń.”
Phil Bosmans

„Jeśli znajdziesz prawdziwego przyjaciela (co zdarza się naprawdę rzadko!) chroń go, bo to drugi ty.”
Seneka

„Nie ma lekarstwa mocniejszego, skuteczniejszego, doskonalszego dla naszych ran we wszystkich sprawach ziemskich, jak mieć kogoś, kto cierpi z nami w każdym nieszczęściu i cieszy się w powodzeniu.”
Aelredo di Rievaulx

Ała, ręka mnie boli. I Kawa. Bo zimna. We włosach mam kwiatek- kolorem i kształtem podobny niecałkiem do tych, które dzisiaj z sercem na dłoni dałam. Ale ktoś tylko podziękował, a serca nie zauważył, zrzucił na ziemię. Sztuk dwie.
Elektrycy się obrazili pomiędzy 19 a 21. Funkcja liniowa w romantycznej atmosferze przy świwecach zrobiona. Nawet dwie gwiazdki.
Plan pobytu III Rzeszy na najbliższe dni: Zakopane, Zakopane, Kraków, Wieliczka i nie wiem. Abstynentka z wyboru. Bo głupio samemu.
Podobno teraz zamiast „smutek” mówi się „depresja”. Więc tak- mam depresję…

Dzisiejsza rozmowa na gg z M.:
Ja-hej mam prośbe- spytaj sie A. czemu mnie zablokowała?
M-dobra:0 juz to robie
Ja-oki dzieki
M-skopjuje ci jak mi napisze
Ja-ok
M-A.:bo kiedys gadalam z madzia i co chwile anka sobie staus zmienia i mnie to wkurzalo i ja zablokowalam
Fajnie, że powiedziała…

Piątek po szkole też nie był udany. Najpierw droga ze szkoły… Bierna, oj byłam bierna. Potem „niewypał” z biglem. Hmm, fajnie sie dowiadywać po czasie. Cóż… No wieczorem na spacerze. Zrobiłam coś, co miałam przestać robić… Nerwy mnie przerosły… Popłakałam troche na ławce, w domu więcej.

W sobote byłam na meczu. I kogo spotkałam?! No, siedział 2 rzędy pode mną (Ola- wiesz kto:P). Obiecałam sobie, że będe go olewać tak jak on mnie. Nie udało się. Ale poprawię swoje postępowanie. Mecz świetny, jak zawsze w Chorzowie. W domu nocna rozmowa z kuzynem na gg. Też poryczałam troche. Ale to ze wzruszenia- rzadkość! No i pocieszył mnie, tak jak chciałam:
T-kurde nie rozumie fajna jesteś gadać to chyba umiesz z facetami… bede w domu to sie bedziemy swatać:)
Pomogło na chwile. Potem wstałam, zrobiłam obiad i przeprowadziłam rozmowe z M. (ta z początku). No i czar prysł- wszystko wróciło do normy…

PS. Uśmiałam się właśnie czytając opis kumpeli: „KOCHAM NIEDZIELE!!;] Jest wtedy tak kurwa RODZINNIE i wogóle…” normalnie lol1562!!!!


  • RSS