marsja blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2005

Gorąąąąącoooo:(… Siedze sobie w pokoju, umieram, a tylko wiatraczek sobie pomału, bez pośpiechu fyrta. Eh…
Nu i po urodzinach. I bardzo dobrze. No. Kilka niemiłych niespodzianek i już. O.
A jutro… Festivaaaal=] Nareszcie. Hura. Superextramegagigazajefajnie! I bedzie nie kto inny a…=D
Musze sobie jeszcze raz przypomnieć co tam bedzie:P:

Na VII Festiwalu zagrają:
EL SECATORRE
COMA
TSA
HEY
MYSLOWITZ
TEENAGE BEAT (zwycięzca VI Festiwalu)
RIDERS
VOO VOO
HARLEM
CREE
DŻEM
Prapremiera plenerowa filmu „Skazany na bluesa” (reżyseria Jan Kidawa Błoński).

No to tyla. Do kiedyśtam. Jutro i pojutrze niech trwa zabawa…

Ble ble ble ble ble ble. No, to tyle co do moich urodzin dzisiejszych. Rok temu sie rozpisywałam, teraz mie sie nie chce. Jak ktoś chce to w archiwum jest napisane co i jak. No, a Iwona- dzieki za obudzenie:P- spałam, a jak hehe. Ogólnie dzieki za smsy, wiadomości trele morele, cokolwiek co miało w sobie słowa „wszystkiego najlepszego” albo „żeby ci diabelski szatan hardcorowy latał po łbie wiecznie:D”.
Tak więc jako już dzika 17-stka mam prawo szaleć… Ehm, no tk jakby. Ale sie zobaczy. Wobec tego teraz to czekam na festiwal…=]

PS. Na studia zdaję za 2 lata, jakby ktoś coś nie tegez;P (w domyśle Iwona;))
PS2. Pozdro dla Okrucha.
PS3. E, nic, tak napisałam, żeby było.

Aha! No ja nic nie pije ani dzisiaj ani przez caaaały rok do 18-stki:D

Same nudy. Wczoraj ostatni raz płakałam, dzisiaj sie zastanawiałam czemu mnie tak głowa boli… może coś mi w niej rośnie? Ech…
Jeszcze tydzień…=] i rok starsza.

Teraz z nudów sobie na majspejsie siedze. Fajne to. Jak umiecie troche angielski to logujcie sie. Mie sie to spodobało, a jakoś sceptycznie do tego podchodziłam. No, to tyle ogłoszeń parafialnych;)

PS.Ola ciekawe jak za tydzień bede wyglądać;D AHA! Bilet na festival se musze kupić!!! Wrrr! MUSZE-Hey, Myslovitz, Dżem, Cree, TSA, Coma i Harlem w 2 dni na ziemi nie leży…czy jakoś tak;P

Nie mam słów by opisać ostatnie dni. Czuje sie jak niechciany pies, albo jak przeszkadzający kamień… Do dupy, nikt już chyba nie chce mnie znać. Dlaczego?! Nie mam pojęcia. Oczywiście znowu pewnie ja jestem winna:| Spoko… Kurwa, gdybym sie zabiła chyba wszyscy odetchneliby z ulgą…

Anyway, bawcie sie dobrze z obgadywania mnie… PRZYJACIELE.

No i zaczęło sie- bo dawno nie płakałam…

Niestety, samolot sie nie rozbił i wróciłam…
Było gorąco, słonecznie, ciekawie i ogólnie się nie rozczarowałam. Ogólnie pierwszy tydzień- wypoczynek- był mniej ciekawy od objazdówki w drugim tyg. Ileż można oglądać te same twarze Arabów?!:P Nurkowanie z butlą było fajne=] Wieczór po nurkowaniu też… No, ale po tygodniu, po spakowaniu czekaliśmy na autobus w celu wyjechania do Kairu. Czekamy i czekamy a tu nagle przyjeżdża bus, z którego wysiada… kopia Brad’a Pitt’a z ‚Siedem lat w Tybecie’=D, czyli nasz pilot! Dwóch pilotów z pozostałych busów było mniej modelowych, ale i tak spoko. Pan Krzysiu- pilot- opowiadał baaaaardzo interesująco i słuchać się go chciało, że hej! Spokojnie mógłby mnie historii uczyć- z taką wiedzą i aparycją…=] Czasem tylko brakowało mu słów (‚zobaczcie jak dokładnie uwydatniono te, no… to białe, jak to sie nazywa…?…nooo właśnie- białko’; ‚zanim wejdziemy do świni, znaczy świątyni…’; ‚Izyda posiadała magiczne mocze, znaczy moce’) i gadał za dużo o „fallusach”=) Był geniaaaaalny… ochhh!
No pobyt gitez był. Fajne dialogi się prowadziło:
Arab-Gawari pa ruski?
Ja-NEIN!
Arab-Where are you from?
Ja-From Star wars!
Arab-???
(I w tym momencie zaczyna do mnie po rusku gadać)

Tata też nieźle po angielsku wymiatał;
„Już jest godzina po elevenie”
„We must go do góry-stairs”
„I don’t want pasek, chłopie”

Pozostaną zdjęcia, kasety video i wspomnienia…


  • RSS