marsja blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2004

Mój opis: „Kooooowbooju, mam na sobie…no właśnie-co?”
A. pisze do mnie:
-opis, że tak powiem … ProWoKujoncy…
-hmm no co ty ja nie prowokuje…
-sama sobie odpowiedz… ja postawiony przed takim pytaniem sie robie wstydliwy.
-mam na sobie spodnie podkoszulke góre od pizamy skarpetki i majtki
-eee… wyczerpujonca odpowiedź…
…szczerość:)…

***

Język polski. Pani tłumaczy nam, że kiedyś ludzi ze średniowiecza uważano za ciemnych i nieograniętych. Mówi o filozofii św.Augustyna (o tym, że sie nawrócił określiła „nagle stał się oświecony”). Mój komentarz:
-Oświecony wśród ciemnoty… Faaajnie.
Dalej. Babka gada, że ci ze średniowiecza mieli swoje hierarchie i np. zwykły człowiek nie mógł w modlitwach bezpośrednio zwracać sie do Boga. Mógł prośić Matke Boską, aby sie za nimi wstawiła…
-A Matka Boska to co? Centrala?!

***

Wycieczka do Warszawy.
-Wstałaś już?
-Nieeee. Sprawdze czy pada. O, nie pada:)
Po chwili:
-Jednak pada.

Jesteśmy już w Wawie. Śnieg sypie.
S. do N. wskazując na jej włosy:
-Oo! Mokre!
N. do S. wskazując na jego:
-Oo! Łupież!

Stoimy w NBP cisza. Facet cośtam o historii banku gada. Wszyscy słuchają. Nagle z mojej kieszeni wydobywa się sygnał telefonu…

Na Giełdzie Papierów Wartościowych. Prezentacja na kompie. Budze sie (przypadkowo mi sie zasnęło:)), i ku mojej radości widze, że wszyscy śpią+ktoś chrapie:D

W busie.
-Co jej jest?
-Nie wiem. Chyba ma doła.
-A ja nie.

Chłopak idzie do nauczycielek spytać sie, kiedy postój. Po chwili wraca.
-I co? kiedy postój?
-Noe wiem. Babki śpią.
-To sie miałeś kierowcy spytać.
-Też śpi…

***
Obiad. Gadamy o „barze”. Mama:
-Ten Kamil sie faktycznie jak pedał zachowuje. Nie wiem co tu robi!
Ja:
-Mamo, ale z ciebie rasistka.
Po chwili tata sie pyta o wycieczke:
-Co tam fajnego było?
Ja:
-Murzyn!!! W zimie murzyn. Ciekawe co tu robił?
Tata:
-Murzyn w zimie?!
Brat:
-Ale z was raśiści!

***

Mama do mnie:
-Chodź sieroto.
-Adoptowaliście mnie?
-Spadaj…

Jednym słowem W-wa rulezzz. Rozczarowanie na bliskich też…

Sorki Skrzypcu, że pisze te notke bez zastanowienia, bez większego dystansu (tak jak ost. notke), ale wyszło…
Nienawidze wybierać. Napisze to chyba już setny raz. Wybierać w takiej błahej sprawie… Nie lubie i nie bede. Koniec.
Choć już nie raz pisałam o przyjaźni, o wspomne i teraz. Jednak nie jestem dobrym przyjacielem, kiedy druga osoba woli iść potańczyć niż spędzić czas ze mną… i tłumaczenie tego remontem jest troche bezsensu… Przyjaciel jest niby na dobre i na złe, a tak nie jest. Niestety nie dla mnie… Koniec.
Ech… i znowu straciłam wiare i nadzieje. Przykro… Koniec.
Nie myślcie, że pisząc to nic nie czuje. To boli. Cholernie boli… Ale jakoś nie płacze. Dam rade. Musze. Koniec.
Musze tyle spraw przemyśleć, tyle ran rozdrapać, tyle rozmów odtworzyć, tyle bolesnych wspomnień przywrócić… Czy potrafie? Okaże sie…
KONIEC.

Jutro znowu obudze sie do życia,
Nieczuła na mokrą od łez przeszłości poduszkę.
Jutro, jak gdyby nigdy nic uśmiechnę się
Do znienawidzonego odbicia
I zapytam z ironią:”Wyspana?”

PS. Znowu zostałam brunetką…

Irytacja

3 komentarzy
Notka miała być na inny temat, ale wyszło tak jak wyszło. Z racji tego, że pare osób chciało nowej notki, to piszę w stanie bólu brzucha i ogólnej irytacji oraz chaosu (jak widać). Bo notki miałam dzisiaj nie pisać teraz tylko kiedyś jakby mi przeszło…
Cykl miesięczny daje sie we znaki. Nie umiem sie skupić, jest mi facaldo, i mam ochote zajebać wszystkich, którzy chciali tą dzisiejszą notke. Wogóle mam ochote rozpierdolić te jebaną klawe, na której nawet polskich literek nie idzie wcisnąć. Kurwa co za dzień. Najlepsze jest to, że nawet w domu nie ma tabletek przeciwbólowych. I jak jutro jakiś samiec sie do mnie dopierdoli to tak go zjebie, że ja nie moge… Z DROGI SAMCE!!!

Co za notka… ech te huśtawki…


  • RSS